wtorek, 20 listopada 2012
Czarodziej na bezrobociu
Nasza koleżanka Ania Ambrozik przeprowadziła wywiad z interesującym człowiekiem - który maluje kawą. Wywiad ten trafił do "Wysokich Obcasów". Zachęcam do przeczytania: http://www.wysokieobcasy.pl/ wysokie-obcasy/1,128281, 12311970,Czarodziej_na_ bezrobociu.html
poniedziałek, 19 listopada 2012
ZIma
Zima
Na parapecie leży sójka
Nieporuszona w swojej bzdurze
Ma całkiem niezłe piórka
W niebo kieruje swoje odnóże
Martwa i nieważna
Nie troszczy się o ukrycie
Chyba nadto poważna
W zbyt staroświeckim niebycie
Olaf Józefoski
Jeśli zostaniesz....
Nie będzie nocy...
Jeśli z Tobą zostanie dzień
Nie będzie głuchej ciszy....
Jeśli z Tobą przyjdzie szept
Nie będzie myśli tych niepożądanych...
Jeśli myśli będą o Tobie
Zostań więc proszę
Wtedy ciemna długa noc to będzie pare krótkich chwil
KOCHANKOWIE
AGA
Jesteśmy sami
Otwieram wino
Mam dwa kieliszki
Jest noc
...
Jesteśmy sami
Pusta butelka
Puste kieliszki
Nadal jest noc
...
Jesteśmy sami
Późna godzina
Nie ma już wina
Jest tylko noc...
Jesteśmy sami
Otwieram wino
Mam dwa kieliszki
Jest noc
...
Jesteśmy sami
Pusta butelka
Puste kieliszki
Nadal jest noc
...
Jesteśmy sami
Późna godzina
Nie ma już wina
Jest tylko noc...
środa, 14 listopada 2012
Hotel
Budują tu hotel. Dzień i noc, roześmiani robotnicy: papieros na wypadzie twarzy. Wodospady stuków, szum kieł koparek, archeologicznie – demiurgicznie, nowocześnie i nijak. Najbardziej mi brak, że powstaje tak, jakoby go wcale nie było. Kolory? Modny w biznesie pomarańcz, który już nie ożywia (a miał w zamiarze) i szkło. Plus oczywiście stonowana szarość – łagodnie skrojona wizytówka, kopertówka, wieloaktówka. Metafora obecności, a ściśle mówiąc nieobecność osoby pod nieobecność świata. Czy można być obecnym w nieobecnym świecie? Wyciągam rękę do góry, prawie tak wysoko jak sięga czubek hotelu (on nie ma właściwie czubka, bo sam jest czubkiem) i zgłaszam: JESTEM. Taczki, wylewki, po kątach nalewki, wojskowe kalosze, błoto nawet na policzkach, bułki jedzone w otwartych oczodołach budynku. Wiatr wymiata swoim pędzlem tą przestrzeń.
Mijały dni i niby nic się nie zmieniało, nie zwracam nawet uwagi jak postępują prace. Dziś, krótko po 18.00 zaglądam przez okno swojego mieszkania i widzę, że w jednym z hotelowych pomieszczeń pali się światło. Jakby ktoś podzielił adwentowy lampion na ileś tam sześcianów, w każdym poumieszczał świeczki, ale tylko jedna zapłonęła ogniem. I z tą myślą Was zostawiam ;)
izA ochmaN
Mijały dni i niby nic się nie zmieniało, nie zwracam nawet uwagi jak postępują prace. Dziś, krótko po 18.00 zaglądam przez okno swojego mieszkania i widzę, że w jednym z hotelowych pomieszczeń pali się światło. Jakby ktoś podzielił adwentowy lampion na ileś tam sześcianów, w każdym poumieszczał świeczki, ale tylko jedna zapłonęła ogniem. I z tą myślą Was zostawiam ;)
izA ochmaN
Subskrybuj:
Posty (Atom)