Jak obiecałam na ostatnich zajęciach zamieszczam na naszym ukochanym twórczym blogu nowy materiał do ćwiczeń. Olaf powiedział, że poeksperymentuje z tym tekstem językowo. Wiersz napisała nasza koleżanka Monika. Właściwie wiersze są dwa, bardzo intymne i odkrywające rozterki autorskie, nie ma w nich kamuflażu i zawoalowanych przekazów, co mnie przyznam szczerze nieco denerwuje, bo nie bardzo można pointerpretować (cóż za egozim z mojej strony!), ale Olafowi się podoba, bo przywodzi na myśl poezję gruzińską, która bogata w emcjonalność szczerą i wylewną.
Do dzieła, oto wiersze Moniki, której nazwiska nie znam:
"Zawsze chowałam swą twarz
Ale teraz nadszedł mój czas
Spójrzcie to ja
Tak to ja
Siłę mam
I wierzę w spełnienie moich marzeń"
"Przyjdź do mnie dziś
I całuj, szeptaj, kochaj i dotykaj
Zabierz mnie do nieba i gwiazd
I pozostaw bez tchu
Wiesz, że tego pragnę
Przyszedłeś, spełniłeś marzenia
A ja obudziłam się
Niestety to był tylko sen"
niedziela, 27 lutego 2011
poniedziałek, 21 lutego 2011
Taka parafraza, by wybić z myślowych kolein
*** o miłości
Znałbym świetnie angielski, niemiecki
Chiński, hiszpański, arabski, rosyjski
A miłości bym nie miał
Stałbym się jak sygnał w telefonie
albo google translator
I jeśli znałbym numery lotka,
Znałbym wszystkie hasła i kody
I wszystkie Twoje tajemnice.
W ogóle wiedziałbym wszystko
O kobietach, finansach i zdrowym odżywianiu
I miałbym takie kontakty i władze
Że wszystko mógłbym zrobić
Lecz miłości bym nie miał
Byłbym dupa.
I jeśli bym pomagał powodzianom,
Założył 1o organizacji charytatywnych
Leczył bezdomnych w krajach trzeciego świata
Umarł za ojczyznę, wolność i głodne dzieci
A moje nogi, ręce, krew, nerki, serce
Oddał na przeszczepy
Nie byłbym ani trochę zajebisty.
Bo miłość...
Aa.. sam nie wiem
Ale miłość, jest
mega zajebista
Jest niewyobrażalnie
kosmicznie fantastyczna
Jest po prostu
najedwabistsza.
Jest ostro po bandzie
Cudowna
Jest najlepsza
najmilsza, najsłodsza
Jest taka, że
Miłość jest
niedziela, 20 lutego 2011
Tradycyjnie znowu do lingiwstycznego wybryku Olafa
Ezoteryka Języka
Zamknięto mi drzwi przed nosem
Chwyciłam za klamkę
Znalazłam tam małpkę
Siedziała w kształcie klamki
trzymała w ręku pułapki
Wrzeszczę: Daj jedną!
Chcę złapać w nią demona
Inaczej się z nim nie uporam
Patrzy na mnie świetliście
W oczach zielonych jej liście
mlaska obślizgłym jęzorkiem
Zarzuca srebrzystym workiem
Chcę ją pogłaskać i wyrwać jej worek
Dotykam...
Pozostał jęzorek
Obrzylizgłe jego pulsowanie pod naporem mojej dłoni
Jest zimny i twardy
jak kawał niedogotowanej wołowiny
Upiekę go – myślę zszokowana
To zmięknie
Nie zmiękł
Zwyczajnie nie zmieścił się na patelni
Próbuję go przeskoczyć wzwyż
potem w dal
Im bliżej nieba tym dalej od niego
Im bliżej świata tym dalej od niego
Tylko na chwilę, bo wciąż obowiązują prawa:
Prawo grawitacji
I prawo tęsknoty
Wpadam na pomysł
i od razu działam:
obklejam go szczelnie własnoręcznie zrobioną masą ciasta
Ciągle gdzieś wystaje
Wyłazi jak wąż
Zimny, twardy, nieustępliwy
Zszywam go więc grubą nicią
Kombinezon myśli
Potem obojętnie zdzieram mu tę szatę
a ciasto zjadam:
„Skoczenie ich nad jem ijany” - szepczę ezoteryczne zaklęcie
Nie ma otworów gębowych bez języka
Język jest poukładaną myślą
Cieniem wieży Babel
becikiem logosu
akkaka rusjla!!!
Wybrzmiewa radośnie i świeżo
W pustej wilgotnej i ciemnej gębie klatki schodowej
Rulla akulla!!!!!
Odpowiadam rozbawiona
Jeżdżę na rowerze i codziennie dotykam języka
by otworzyć drzwi
To powraca
Ale dzięki tym powrotom
przyzwyczaiłam się, że nie wszyscy musimy mieć klamki w drzwiach
Tak jak wcześniej oswoiłam
tę straszną i niewytłumaczalną rzecz,
że w moich drzwiach zamiast klamki
jest małpka
klamka
małpka
kacja
racja
wygłupacja
spacja
Otworzyło się światło
Jego źródło w olbrzymim tunelu
Ten tunel jest czerwony i łatwo się tam poślizgnąć
Zdarza mi się to co krok
Nade mną inaczej niż mawiał Kant: równe zaokrąglone rzędy małych białych kości
Stąpam po czymś co jest miękkie i twarde równocześnie
Odbijam się od tego
Skądś znam ten kształt...
Iza Ochman
niedziela, 13 lutego 2011
Kokolejna wersja wiersza, wersja "konsumencka"
Drzwi czarne, polecam
wycieraczki ciemne, z delikatnych włókien z nosa nosorożca;
Poczuj wyjątkową moc wycierania.
Tabliczki z nazwiskiem brunatne i numerki nie jasne,
we wszystkich kolorach, tylko dla Ciebie.
Gdzie Znaleźć te drzwi, które światła wpuszczą ?!
Tylko u nas! W promocyjnej cenie.
Nie daj się zwieść podróbką i oszustom.
nie szukać klamki. Potrzebujesz drzwi.
Jeśli szukać schody, to tylko u nas.
Mamy w ofercie szeroką gamę schodów na każdą okazję
i do każdego wnętrza.
Gdy bez ruch, proponujemy specjalny model nieruchomych
Schodów, opracowany i atestowany przez Azteków.
Na spacer wzwyż mamy nas najnowszy wzór "Wieża Babel",
W którym przychodzą Ci z pomocą najnowsze osiągnięcia techniki.
Jeśli natomiast najdzie Cię ochota na skok w dal, nie czekaj!
Wystarczy tylko że zaciągniesz kredyt w dogodnych ratach na
schody typu "siedmiomilowe buty", których bogactwo i fantazja
wprawią wszystkich Twoich sąsiadów w zachwyt.
Dla wszystkich którzy zgłoszą się w ciągu najbliższych 5 minut,
Mamy nie WEJŚCIA, ale WYJŚCIA których zawsze pragnęliście!
Na kolejnych stronach naszego katalogu, znajdą Państwo przejścia
dla każdego i na każdą kieszeń! Dla klientów lubiących spokój i bezpieczeństwo - szare.
Dla osób o skłonności do nowych, szybkich samochodów, drogiej biżuteri i egzotycznych wycieczek
mamy przejścia puste. Dla tych z państwa, którzy cenią sobie własną indywidualność,
i pragną ucieczki od otaczających problemów i trosk, oferujemy przejścia obojętne.
Zaskoczeni tak wielkim wyborem i niską ceną naszych produktów? To jeszcze nie wszystko!
Mamy dla was Próby! Najwyższej jakości, sprowadzane specjalnie na państwa życzenie.
Do dyspozycji są Próby waszych ojców, poczuj szyk elegancji w stylu retro
Próby wasze życie, zawsze na czasie.
Nie czekaj, nie przegap okazji, Wejdź! Satysfakcja gwarantowana, lub nie i Wyjdź,
a my zapewnimy zwrot kosztów. Stajemy na głowie byś wyszedł zadowolony.
Nie zwlekaj, bo to już ostatnia szansa, końcówka sezonu, wyprzedaż i likwidacja
Wejdź do nas, zajrzyj, a nie pożałujesz.
A teraz nowość! OTWÓRZ się na nową jakość światła w galerii lamp! Setki lamp przygotowanych
dla nas na wyłączność przez najsławniejszych dekoratorów i projektantów.
Poczuj się wyjątkowym z najnowszymi energooszczędnymi żarówkami.
Nie bój się, pomożemy Ci wybrać akcesoria i produkty najlepsze dla Ciebie.
Damy Ci to, czego potrzebujesz, bez czego nie możesz żyć.
Bez czego jesteś nikim
Gdy drzwi są otwarte, wejdź, zanim ubiegną Cię inni.
Bój się, że możesz nie zdążyć, że zostaniesz w tyle, stracisz jedyną okazję.
i Popchnij lekko klamkę, sam się przekonaj, jak pasuje do dłoni i lekko chodzi.
wtorek, 8 lutego 2011
Kolejne wcielenie wiersza (wersja Agaty)
Zamęt, zamęt
Za dużo Drzwi
Więc brak Drzwi
Brak Wyjść
Wyjścia Brak
Wyjście Ewakuacyjne
Gdzie
Jak patrzą na nas
Z powątpiewaniem
Drzwi, których nie ma
które otwieramy
które wyważamy
obchodzimy i omijamy
Bo jest Klamka
Więc nie ma Drzwi
Ale jest światło
Światło jest Obok
Popchnij je lekko
I otwórz
Za dużo Drzwi
Więc brak Drzwi
Brak Wyjść
Wyjścia Brak
Wyjście Ewakuacyjne
Gdzie
Jak patrzą na nas
Z powątpiewaniem
Drzwi, których nie ma
które otwieramy
które wyważamy
obchodzimy i omijamy
Bo jest Klamka
Więc nie ma Drzwi
Ale jest światło
Światło jest Obok
Popchnij je lekko
I otwórz
poniedziałek, 7 lutego 2011
niedziela, 6 lutego 2011
Najwyższy Konduktor i cyrkowa lalka
Płodny ten tekst Olafa. Wymyśliłam kolejny na jego bazie:
Opukiwałem
Drzwi
suchą dłonią
liczniki podsłuchiwałem
Albo one mnie?
Klamki czyściłem maścią jodłową
Słychać
To jedzie On
Najwyższy Konduktor
Ma tabliczkę z nazwiskiem
Zaraz, zaraz
Tam pisze...
Niedowidzę
Teraz jaśniej!
Skonieżwal Uprawiaz
To jednak niejasne...
choć jaśniejsze
niż przed minutą
Zajechał czymś jakby lokomotywą?
Pomrugał lepkimi oczami
Zawrócił
i pognał dalej na tej swojej maszynie...
Już wiem! Była to ogromna maszyna krawiecka
Ciągnęły się za nim zwisy ponurych szmat i sukien
tak smutnych
jak oczy królewny, której królewicza właśnie rozjechało
Na światłach
Na skrzyżowaniu Jemnej Jianya i Ciazszyta Puara
Po bokach pojazdu osuwały się smętnie
na skurzoną podłogę
bałaganiarskie kokardki krawieckie i wstążki byle jakie
Na moment zabłyszczały nożyce
ale takie jakieś ogrodowe
jakby mniej po tym szmacianym fachu
niż cała reszta
Z wielkiego pudła wyskoczyła
Zuzia
Lalka Nieduża
A na dodatek
miała twarz potwora,
choć jednak tkwiły w niej iskierki
mongolskiego piękna
Wołała do Konduktora
Skonieżwala
jedź, jedź, jeźdź!
A on pod nosem seplenił swoim matowym i jakby zakneblowanym
nićmi
głosem: "kacje, racje, racje, gacje"
i dodawał pędu rozgrzanej maszynie
naciskając dziwaczne przyciski
i kręcąc zamaszyście kołami
świata
Najwyższy Konduktor robił to wszystko
z taką dozą magii
jakby otwierał pudełko ze światłem
Ale kiedy już je do końca otworzył
tam sterczała tylko cyrkowa lalka na sprężynie
jakaś taka falliczna i wydumana
Opukiwałem
Drzwi
suchą dłonią
liczniki podsłuchiwałem
Albo one mnie?
Klamki czyściłem maścią jodłową
Słychać
To jedzie On
Najwyższy Konduktor
Ma tabliczkę z nazwiskiem
Zaraz, zaraz
Tam pisze...
Niedowidzę
Teraz jaśniej!
Skonieżwal Uprawiaz
To jednak niejasne...
choć jaśniejsze
niż przed minutą
Zajechał czymś jakby lokomotywą?
Pomrugał lepkimi oczami
Zawrócił
i pognał dalej na tej swojej maszynie...
Już wiem! Była to ogromna maszyna krawiecka
Ciągnęły się za nim zwisy ponurych szmat i sukien
tak smutnych
jak oczy królewny, której królewicza właśnie rozjechało
Na światłach
Na skrzyżowaniu Jemnej Jianya i Ciazszyta Puara
Po bokach pojazdu osuwały się smętnie
na skurzoną podłogę
bałaganiarskie kokardki krawieckie i wstążki byle jakie
Na moment zabłyszczały nożyce
ale takie jakieś ogrodowe
jakby mniej po tym szmacianym fachu
niż cała reszta
Z wielkiego pudła wyskoczyła
Zuzia
Lalka Nieduża
A na dodatek
miała twarz potwora,
choć jednak tkwiły w niej iskierki
mongolskiego piękna
Wołała do Konduktora
Skonieżwala
jedź, jedź, jeźdź!
A on pod nosem seplenił swoim matowym i jakby zakneblowanym
nićmi
głosem: "kacje, racje, racje, gacje"
i dodawał pędu rozgrzanej maszynie
naciskając dziwaczne przyciski
i kręcąc zamaszyście kołami
świata
Najwyższy Konduktor robił to wszystko
z taką dozą magii
jakby otwierał pudełko ze światłem
Ale kiedy już je do końca otworzył
tam sterczała tylko cyrkowa lalka na sprężynie
jakaś taka falliczna i wydumana
środa, 2 lutego 2011
Pby!
Iza zwróciła swą szczególną uwagę na "jiany". Trafne to było spostrzeżenie, bo tak jakby w jednym słowie, wyrwanym z kontekstu, można by zmieścić cały kosmos, a na pewno dużo więcej niż sam wiersz zawiera. Jedno słowo wyrwane z kontekstu, szczególnie to słowo które słownik wbudowany w moją przeglądarkę uparcie podkreśla na czerwono, jest jak portal do równoległej rzeczywistości. I niech ludzie myślą i zastanawiają się, drążą, węszą i analizują po co, a na co to "jiany". A "jiany" to tylko... powiedzmy - "nic", ale to w sumie tyle samo co gdybyśmy powiedzieli - "wszystko". Mnie już w momencie pisania tego pseudo lingwistycznego wiersza naszła też pewna refleksja nad jednym jedynym, pojedynczym słowem. Słowo mocne, silne, stanowcze, kategoryczne, potężne i całkiem bezsensowne - "Pby". Dźwięk samych spółgłosek podnieca moje filologiczne połacie mózgu aż do szaleństwa, i ja nie wiem, czemu tak jest, ale "Pby" ma moc. "Pby" jest jak tajemnicze zaklęcia starych, zapomnianych bogów. "Pby" gdzieś tam sięga samego środka. Dlatego jeszcze raz zwróciłem się do oryginalnego tekstu w poszukiwaniu inspiracji i zaczerpnąłem z niego, by stworzyć to to:
W pustą noc, gdy księżyc
snuje myśli o morderstwie
Gwiazdy są tylko plamami na suficie
Życie jest pęknięciem w ścianie
Tak jak miłość, piękno i łzy
ja czekam Pby!
O, gdybym raz brntn!
być może zapomniałbym zemsty
Tylko wiedzieć że nmrk.
Ty wiesz, Boże.
Nie chciałbym bym już nic więcej
Świateł i światów korowody
nad nimi drz
Otchłani ciemne jelita
gdz, gdz, gdz...
Słodka nędzo, gorzkie pragnienie
By twrz wznieść ponad gniew podeptany
By moc złączyć z bjtn i żyć, żyć!
Ale to tyle co plam na suficie sny
Gdy nie ma Pby...
W pustą noc, gdy księżyc
snuje myśli o morderstwie
Gwiazdy są tylko plamami na suficie
Życie jest pęknięciem w ścianie
Tak jak miłość, piękno i łzy
ja czekam Pby!
O, gdybym raz brntn!
być może zapomniałbym zemsty
Tylko wiedzieć że nmrk.
Ty wiesz, Boże.
Nie chciałbym bym już nic więcej
Świateł i światów korowody
nad nimi drz
Otchłani ciemne jelita
gdz, gdz, gdz...
Słodka nędzo, gorzkie pragnienie
By twrz wznieść ponad gniew podeptany
By moc złączyć z bjtn i żyć, żyć!
Ale to tyle co plam na suficie sny
Gdy nie ma Pby...
Olaf Józefoski
wtorek, 1 lutego 2011
Co się wydarza za drzwiami?
Rzeczywiście pobudzające, postanowiłam się dalej tym pobawić. Do każdej zwrotki Olafa nawet tej jednowersowej ułożyłam swoją zwrotkę, która jest fabularna, opisowa i kreśli jedną z możliwych akcji, która wydarza się w tym tajemniczym, zamkniętym wytworze uformowanym przez Olafa i nazwanym, może przesadnie, potworem. Przesadnie, bo są odcinki tej drogi naprawdę optymistyczne i dla ucha dźwięczne jak np. jiany - jakie wzniosłe, a zarazem lekkie słowo. Co oznacza dla Ciebie "jian", albo w liczbie mnogiej jiany"? Z czym się kojarzy, jakie uczucia uruchamia? Jeśli jesteś czytelnikiem tego bloga, napisz, podziel się z nami swoją niepowtarzalną wizją. Tudzież drugie zadanie: zrób z tekstem Olafa co chcesz i prześlij do nas na adres: bakteriezk@gmail.com
Podsłuchiwacz
Drzwi
Wycie ciemne
raczki, liczki tabzwiskiem brunumerki jasniene
i wyszczą
Klamnie
Schodukać
wzwyż uprawiać
skoniedal
w ejść
w yjść
Kolejne cia, szszte, puare, obojętne. Skoczenie ich nad jem ijany
Spotytwarze o oczonych pudeł
akkaka rusjla
Pby!
Wewywe lub nie jdź, jdź
jdź
Niezdewanie
obrzylizgłej
rawraca
kacje
racje
racje
gacje
i OTWÓRZ świ
Nie bój
Drzwi sągdy warte
resztą: BÓJ SIĘ
i pchnij kkoklamkę
W drzwiach, a może za drzwiami?
Wyje ciemna brunetka
(Dla podsłuchującego jaśniejąca)
Zdarza się to kolejny raz
Padają wyzwiska
Wrzeszczą jak klauny
Ona i ten ktoś
Robią z siebie idiotów
Puściły im emocje
Ich mowa zacina się od nadmiaru wrażeń
Zaraz ktoś poleci ze schodów
Albo pójdą uprawiać seks
Są od siebie oddaleni
W grę wchodzi więc też skok w bok
Jednak razem
Powtarzalność odruchów
Miarowy zegar ciał
To ich nie zszyło,
Ona poszła zaparzyć herbatę
pur – erh
Biedni są
Ciało
Tajemnicze są jego jamy
Ciało można jeść
Ciało można jeść
Na wiele sposobów, z różnym przesłaniem
Niezwykłość połączenia z Bogiem jak u świętego Jana
- ijany
Niezwykłość połączenia z Bogiem jak u świętego Jana
- ijany
Spotykam ludzi których mądrość jak wielkie pudło
- pusta
- pusta
Splatam się z nimi mentalnie
Potwornieję
Wydaję z siebie dźwięki pierwotne
Pierwotnieję
Psy parszywe
Powstrzymują we mnie wszelki ruch
Nie zdaję egzaminu z życia
To powraca
jak obślizgła drzazga wbija się we mnie do zrzygania
kac moralny i myślenie racjonalne
Otwórz świnio!
Nie bój się
Sąd orzekł, że nasze wspólne życie jest dużo warte
Możesz się nawet bać, jeśli chcesz
ale oddaj tę resztę uczucia, które w sobie więzisz
i puść w niepamięć wszystkie brudy
Subskrybuj:
Posty (Atom)