niedziela, 20 lutego 2011

Tradycyjnie znowu do lingiwstycznego wybryku Olafa


Ezoteryka Języka

Zamknięto mi drzwi przed nosem
Chwyciłam za klamkę
Znalazłam tam małpkę

Siedziała w kształcie klamki
trzymała w ręku pułapki

Wrzeszczę: Daj jedną!
Chcę złapać w nią demona
Inaczej się z nim nie uporam

Patrzy na mnie świetliście
W oczach zielonych jej liście
mlaska obślizgłym jęzorkiem
Zarzuca srebrzystym workiem

Chcę ją pogłaskać i wyrwać jej worek
Dotykam...
Pozostał jęzorek

Obrzylizgłe jego pulsowanie pod naporem mojej dłoni
Jest zimny i twardy
jak kawał niedogotowanej wołowiny

Upiekę go – myślę zszokowana
To zmięknie

Nie zmiękł
Zwyczajnie nie zmieścił się na patelni

Próbuję go przeskoczyć wzwyż
potem w dal

Im bliżej nieba tym dalej od niego
Im bliżej świata tym dalej od niego

Tylko na chwilę, bo wciąż obowiązują prawa:
Prawo grawitacji
I prawo tęsknoty

Wpadam na pomysł
i od razu działam:
obklejam go szczelnie własnoręcznie zrobioną masą ciasta
Ciągle gdzieś wystaje
Wyłazi jak wąż
Zimny, twardy, nieustępliwy
Zszywam go więc grubą nicią
Kombinezon myśli

Potem obojętnie zdzieram mu tę szatę
a ciasto zjadam:
„Skoczenie ich nad jem ijany” - szepczę ezoteryczne zaklęcie

Nie ma otworów gębowych bez języka
Język jest poukładaną myślą
Cieniem wieży Babel
becikiem logosu

akkaka rusjla!!!
Wybrzmiewa radośnie i świeżo
W pustej wilgotnej i ciemnej gębie klatki schodowej

Rulla akulla!!!!!
Odpowiadam rozbawiona
Jeżdżę na rowerze i codziennie dotykam języka
by otworzyć drzwi
To powraca
Ale dzięki tym powrotom
przyzwyczaiłam się, że nie wszyscy musimy mieć klamki w drzwiach
Tak jak wcześniej oswoiłam
tę straszną i niewytłumaczalną rzecz,
że w moich drzwiach zamiast klamki
jest małpka

klamka
małpka
kacja
racja
wygłupacja


spacja


Otworzyło się światło

Jego źródło w olbrzymim tunelu
Ten tunel jest czerwony i łatwo się tam poślizgnąć
Zdarza mi się to co krok
Nade mną inaczej niż mawiał Kant: równe zaokrąglone rzędy małych białych kości
Stąpam po czymś co jest miękkie i twarde równocześnie
Odbijam się od tego
Skądś znam ten kształt...

Iza Ochman





1 komentarz:

  1. Widzę że udzielił Ci się zachwyt nad językiem. Wspaniała sprawa, taka plastyczność języka jego giętkość, i to że nie krzyczy, ale śmiesznie mruczy, gdy go pociąć, poprzestawać, całkiem wymieszać i uprać. Przy tym widzę, i podziwiam, że z coraz większą idzie Ci to lekkością i gracją. "Ezoteryka języka" - już sam tytuł jest grą z językiem, takim wybrykiem słownikiem ;P Przejście od małpki przez wygłupacje, spacje do światło, do tajemniczego tunelu też jest czymś dobrym, bo takie jest życie i język. Te same słowa są wypowiadane w nienawiści i w miłości, w cyrku i na pogrzebie ("ty, ja, i, gdy, ale, oto, tak..."). Język z nami igra i to z języka są nasze myśli w języku, w języku, na tyle ile nam pozwala, rozmawiamy, kochamy, walczymy, wspominamy. Dobrze, jeśli czasem potrafimy puścić oko do tego wszechobecnego języka, i dać mu do zrozumienia że my też możemy z nim poigrać ;P

    OdpowiedzUsuń