Zamęt, zamęt
Za dużo Drzwi
Więc brak Drzwi
Brak Wyjść
Wyjścia Brak
Wyjście Ewakuacyjne
Gdzie
Jak patrzą na nas
Z powątpiewaniem
Drzwi, których nie ma
które otwieramy
które wyważamy
obchodzimy i omijamy
Bo jest Klamka
Więc nie ma Drzwi
Ale jest światło
Światło jest Obok
Popchnij je lekko
I otwórz
Podzielę się kilkoma spontanicznymi refleksjami dotyczącymi tekstu Agaty: autorka zwróciła uwagę na taką możliwość, że drzwi patrzą na nas (fenomenologiczne: przedmiot mówi do mnie), ale jednocześnie jest to wzrok powątpiewający, czyli taki, który obserwowanemu podcina skrzydła. Tylko czy te drzwi rzeczywiście tak patrzą, krytycznie z pewną dozą nienawiści, czy ich wzrok jest taki niepodbudowujący? Czy one w ogóle patrzą? A jeśli już, czy nie jest to raczej wzrok radosny, obserwujący, odrobinę ciekawski, ufający nam, rządcom świata, albo podśmiechujący się z tych wszystkich naszych zabiegań, uwjaniu się wokół malutkich sprawunków. Na szczęście autorka ocala tę możliwość, bo okazuje się, że takich drzwi, które kierowały by ku nam swój poniewierający nami wzrok po prostu nie ma. Postawione zostaje pytanie: dlaczego ich nie ma? Bo jest klamka. Klamka sprawia, że możemy iść, spacerować, przemieszczać się, przechodzić z pomieszczenia w pomieszczenie. Drzwi natomiast w tym ujęciu symbolizowałyby pewną barierę. Można to odczytać tak, że wydaje się iż przeszkody życiowe są głośnym dzwonem krytyki, który powinien spowodować wycofanie się, schowanie w sobie, nie podejmowanie dalszych inicjatyw przez podmiot (skoro niektóre z nich okazały się klęską, porażką), ale nie...Przeszkody wręcz napędzają do działania, tam gdzie na drodze staje nam wyraźna bariera, tam trzeba ją wyważyć, okrążyć (cały utwór jest trochę jakby takim krążeniem) lub spróbować wyjścia ewakuacyjnego.
OdpowiedzUsuńKompozycja utworu jest terapeutyczna: na początku zamęt i chaos, na końcu światło, które jest tuż obok w zasięgu ręki (nasz nieodkryty, niedoceniony potencjał, cicha wielka możliwość dokonania rzeczy pięknych) w dodatku światło to (Jaźń, Bóg) nie jest płytkim światłem na które trzeba by w jakiś ściśle określony sposób odpowiedzieć, ale jest to światło, które można otworzyć. Przed oczami staje mi tęczowy pryzmat, nieprzewidywalna szkatułka, kuferek z niecodzienną zawartością. Myślę, że każdy z nas ma do otworzenia taki prywatny skarbiec i każdy, ale to każdy człowiek na ziemi, ujrzy tam coś zupełnie innego. Ta teorie bardziej napawa mnie optymizmem niż fakt, że każdy ma swojego anioła stróża, bo czy ten anioł jest taki naprawdę nasz? W to łatwo zwątpić. A może to obraz anioła został zbanalizowany w kulturze. Ale to już temat na osobną dysputę.
Agata, bardzo się cieszę, że napisałaś ten wiersz
Iza Ochman
ten wiersz jest jak życie i jak język, ponieważ zawiera dużo metonimii i metafor które razem dają olbrzymią paletę znaczeń i nawiązań. W ogóle metonimia wydaje mi się być tutaj istotna, zazwyczaj zapomina się o tej figurze stylistycznej a ona daje duże możliwosci twórcze. Sam wiersz to dla mnie trochę rysopis życia, które ciągle zmusza nas do wyborów, stawia przed nami możliwosci, choć czasem można mieć wrażenie, jakby wolny wybór był złudzeniem, drzwi patrzą na nas z powątpiewaniem. "Za dużo drzwi, więc brak drzwi", to mi się podoba, jest w całym wierszu pokazany taki chaos życia i pewne zagubienie w tej mnogosci drzwi i ich braku który sam w sobie jest jakby kolejnymi drzwiami. Ale jest jakis optymistyczny akcent, który jak dla mnie jest pełen nadziei. To jest to swiatło, które jest obok, którego na co dzień być może nie zauważamy, przejęci grą którą stwarzają dla nas drzwi. Ale to własnie na tym swietle powinnismy sie skupic i je otworzyć. Światło jest tutaj takie biblijne trochę: "a życie było swiatłoscią ludzi, a swiatłosć w ciemnosciach swieci i ciemnosć jej nie ogarnęła"
OdpowiedzUsuń