niedziela, 6 lutego 2011

Najwyższy Konduktor i cyrkowa lalka

Płodny ten tekst Olafa. Wymyśliłam kolejny na jego bazie:

Opukiwałem
Drzwi
suchą dłonią
liczniki podsłuchiwałem
Albo one mnie?

Klamki czyściłem maścią jodłową

Słychać
To jedzie On
Najwyższy Konduktor
Ma tabliczkę z nazwiskiem
Zaraz, zaraz
Tam pisze...
Niedowidzę
Teraz jaśniej!
Skonieżwal Uprawiaz



To jednak niejasne...
choć jaśniejsze
niż przed minutą

Zajechał czymś jakby lokomotywą?
Pomrugał lepkimi oczami


Zawrócił
i pognał dalej na tej swojej maszynie...
Już wiem! Była to ogromna maszyna krawiecka


Ciągnęły się za nim zwisy ponurych szmat i sukien
tak smutnych
jak oczy królewny, której królewicza właśnie rozjechało
Na światłach
Na skrzyżowaniu Jemnej Jianya i Ciazszyta Puara

Po bokach pojazdu osuwały się smętnie
na skurzoną podłogę
bałaganiarskie kokardki krawieckie i wstążki byle jakie

Na moment zabłyszczały nożyce
ale takie jakieś ogrodowe
jakby mniej po tym szmacianym fachu
niż cała reszta

Z wielkiego pudła wyskoczyła
Zuzia
Lalka Nieduża
A na dodatek
miała twarz potwora,
choć jednak tkwiły w niej iskierki
mongolskiego piękna
Wołała do Konduktora
Skonieżwala
jedź, jedź, jeźdź!
A on pod nosem seplenił swoim matowym i jakby zakneblowanym
nićmi
głosem: "kacje, racje, racje, gacje"
i dodawał pędu rozgrzanej maszynie
naciskając dziwaczne przyciski
i kręcąc zamaszyście kołami
świata
Najwyższy Konduktor robił to wszystko
z taką dozą magii
jakby otwierał pudełko ze światłem


Ale kiedy już je do końca otworzył
tam sterczała tylko cyrkowa lalka na sprężynie
jakaś taka falliczna i wydumana

2 komentarze:

  1. Ależ ty jesteś płodna Iza! I to w sposób naprawdę imponujący, nie byle taki, byle pisać, ale tak żeby za każdym razem jeszcze zmieścić w tym całą paletę symboli i pomysłów. Ten wiersz jest wyjątkowy, bo dotyka problemów egzystencjalnych jakoś tak bardziej bezpośrednio i głębiej. I zasadza się na świętości, ale nie w sposób ordynarny i uliczny, ale właśnie ze smakiem zwykłego życia i jego wieloznacznością. Jest t en utwór trochę barokowy, ze swoimi kontrastami no i taki bardzo dynamiczny. Najwyższy Konduktor na maszynie do szycia przywodzi mi na myśl jedno z opowiadań Bruno Schulza ze zbioru "Sklepy Cynamonowe", też jakby ma coś w sobie z Schulza ten wiersz. Podoba mi się w nim bardzo płynne przejście od rzeczy zwyczajnych do nadzwyczajnych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Olaf, bardzo mnie podbudowujesz swoimi wypowiedziami i dodajesz mi takiego poweru. Ja właściwie i tak bym pisała, nawet gdyby nikt nie rozumiał tego co piszę, ale jakże to rozkoszne uczucie, wiedzieć, że ktoś to czyta i że się to komuś z czymś kojarzy, jakoś rezonuje. A ze "Sklepami cynamonowymi" pewnie bym na to nie wpadła, ale Schulz jest mi bliski i to stale, od lat, to się chyba nigdy nie zmieni, kręci mnie ładnie skomponowane słowo, muzyka słów. Jest mi daleko do tego stylu, Olga Tokarczuk się trochę o niego ślizga. Kiedyś chciałam pisać jak Tokarczuk. Dziś chcę już być po prostu sobą, choć to co robię może się komuś wydać nieudolne, to jest to takie moje, charakterystyczne, przypięczętowane mną. W każdym razie bardzo mnie ucieszyło to, co napisałeś

    OdpowiedzUsuń