czwartek, 13 grudnia 2012

Kiedy czas po temu
złóż życzenia znajomemu swemu

Tak uczynię właśnie
zanim mnie drzwiami trzaśnie

Bo on bywa porywczy
ale tak na niby
chmurzy czoło czasem
straszy nas grymasem, brwi iglastym lasem

Ale tak normalnie jest to miodem człowiek płynący
mnóstwo w nim miejsc samoprzylepnych
tak zaczepnych
jak i czepnych

Słońcem pachnie
Prosty, niewyboisty
Przez literatury zawiłe słowo
Mknie obronną nogą
Bo on kocha utwory
oddające serce
puste akrobacje
zjada na kolacje

Zabawia nas wieloma sztukami
czasem go na scenie gonimy uśmiechami
Głos jak dzwon wybija dramatu ton

IzaochMan

3 komentarze:

  1. Genialne! :D A gdy jeszcze pomyślę że to o mnie to wprost jestem przezachwycony tym utworem :D W ogóle typ wiersza do którego sam celuje i lepiej bym tego wszystkiego nie ujął. Świetne, Iza :-) Jaka zwinność, jaka lekkość. I świetne aluzje, nawiązania, metafory i takie świeże konstrukcje które orzeźwiają umysł ("obronną nogą" zamiast "obronną ręką). Bardzo mi się podoba ten fragment: "puste akrobacje/ zjada na kolacje" ;P Dzięki Iza!

    OdpowiedzUsuń
  2. Starałam się, ale nie podejrzewałam, że aż tak Ci się spodoba. Ale miło słyszeć...

    OdpowiedzUsuń
  3. mnie początek skojarzył się z "grożnym" mikołajem z rózgą z dziecięcych lat - fajnie to napisałaś - dla mnie z taką brawurą
    i rytmicznie

    OdpowiedzUsuń