polityczna jestem niestety
apolityczna być nie mogę
moja apolityczność byłaby zagrożona przez tych
którzy bardzo politycznie
chca w tej polityce zaistnieć
oni rozdają karty
dobrym wistem mogą dużo ugrać
kontrą zaskoczyć
porozumienia zawierają tylko krótkotrwałe
tak wygrywają partię
wygrywają w partii?
wygrywają na arenie partyjnej?
szukam dla siebie przestrzeni
w bezraju pełnym polityki
:)
Renata
Trochę to inna zabawa słowem, niż proponowana do tej pory, ale to się nawet świetnie składa. Bawisz się dużo zręczniej słowem, niż można by to sobie wyobrazić w przypadku wynaturzonych mutantów jakich stado kiedyś stworzyłem. Odkrywasz w swoim wierszu zasłonę, ukrytą za wieloznacznością pewnych słów, niby to przypadkiem wchodząc w grę z rzeczywistością, do której jak widzę, podchodzisz w sposób pełen satyry. Bezraj, bezraj... ładny synonim, tylko że jakby on nie łączy mi się z polityką w tym względzie. Heh, jeszcze chyba w ogóle nie było na tym blogu wiersza tak czynnego społecznie, dobrze, że się z nami podzieliłaś tym utworem Renata.
OdpowiedzUsuńFaktycznie, jest taka dziwna tendencja do dyskredytowania apolityczności, czy w ogóle indyferentyzmu w jakiejkolwiek dziedzinie. Powodzenia w poszukiwaniu kawałka przestrzeni ;) marlena
OdpowiedzUsuńOstatnio usłyszałam od pewnej pani pracującej podobnie jak ja domu kultury, że wierszy na konkurs „Sny Malarz...” nie napisze, choć mogłaby zapewne, bo to jest czas nie na wiersze. Coraz częściej gonimy za faktami, dociekamy przyczyn idiotycznych decyzji polityków, chcemy mieć kontrolę nad cyrkiem, bo boimy się że lada moment pożrą nas małpy, odetną nam kolejne dodatki, uniemożliwią korzystanie z przywilejów, uczynią nas chorymi, nie pozostawiwszy złudzeń na wyleczenie. Czy szansą jest tropienie wiadomości i nerwowe przeglądanie gazet? Która rzeczywistość jest prawdziwa: ta w nas, ta pokazywana przez media, ta zatajona przez wysoko postawionych, ta domyślona? A może nie ma takiej jednej obiektywnej?
OdpowiedzUsuńTen utwór pokazuje pewien tragizm „polityczności” na przestrzeni dziejów właściwie, kiedy to „my „ i „oni” (którzy rozdają karty) były bardzo wyraźnie rozdzielone. Myślę, że czas w którym żyjemy jest jednak czasem jak najbardziej na wiersze i bardzo dobrze, Reniu, że powstają teksty którym się chce poruszać tematy gorzkie i przerażające, a także jakieś egzystencjalnie nie do uniesienie, bo mnie np. Twój wiersz boli i to bardzo szeroko. Nie dość, że rozprawia się on z systemami XX wieku (bo pojawiają się słowa takie jak:zagrożona, bardzo politycznie, oni rozdają karty, porozumienia, zaskoczyć, partia. Przywodzą one na myśl wszystkie zawieruchy i totalitarne pomysły zaprowadzenia ładu. Mówią wiele o ludziach, którzy byli przez politykę zaskakiwani i to niepozytywnie. Pomimo pozornych porozumień pomiędzy rządzącymi różnych krajów wciąż brakowało porozumienia pomiędzy zwykłym człowiekiem a władzą. Widzę też Twój wiersz jako ironiczny postulat demokracji, która już tyle razy okazywała się iluzją, że nie sposób już liczyć na dobrą przestrzeń społeczną, pozostaje izolacja i szukanie malutkiej przestrzeni do zagospodarowania. Ale uwaga, socjologowie ostrzegają, że mamy tendencję do zamykania się w swoich komfortowych mieszkaniach, do coraz rzadszego wchodzenia z sobą w interakcje, przestajemy już szukać motywu dzięki któremu się potrzebujemy. Cukru, choć strasznie podrożał, jak tak patrzę na około, wszyscy mają pod dostatkiem. Obywatele! Łączmy się w ugrupowania niekoniecznie polityczne, ale np. poetyckie, bo cały sens pisania wiersza jest w tym, że wiersz takowy jest do kogoś skierowany i ktoś go przeczyta, dlatego miejsce takie jak nasz blog ma w sobie coś z rzeczywistości rajskiej, bardzo dobrze, że pojawił się utwór, który wyraźnie nakreśla „bezraj” (ładne, skondensowane nazwanie zjawiska), żebyśmy wiedzieli czego jak ognia unikać.