niedziela, 12 czerwca 2011

Moje małe rozdrobnienie feudalne

Wiersz który jest plonem najświeższych zajęć. Co prawda ostatnio na zajęciach urodziły się dwa utwory, ale ten drugi zachowuję na deser. Więc teraz tylko to. Nic więcej nie zdradzam żeby nie popsuć zabawy.

***

Autoportret autora

I pam pam, puk puk

Ti Ti, ta Ti, ta

Przysięgam

Ło Matko Boska

Śledziona jest obok mostka

A może przebywa w stopie

Może razem ze stopą kopie

Serce, biedne, spocone śmierdzi

Tuż przy kolanie swędzi

Ciągle je drapię i drapię

Drapię jak potrafię

Drapię aż przyłapię

Swoje dłonie na gorącym uczynku

Nie wiem gdzie są

W zakamarkach pleców

Czy zawędrowały z próżnego wysiłku

Do Pachy Jamy

Ja sam, Ja Pcham, Ja Wam

Bez Mamy Psa i Taty

Rozebrany

1 komentarz:

  1. Skojarzyło mi się "Rozbieranie do snu" Grochowiaka, choć tam wszystko inaczej. Skoro Ty Nam, to Ty Nam tu więcej - i dobrze, że po swojemu. "Drapię aż (...) uczynku" mi robi dobrze i to Pcham z dużej litery jest ładne, choć mam kilka alternatyw interpretacyjnych (i przyznam, że biorę tu pod uwagę możliwość "Pchania swobodnego", tak w eter niezależnie wetknięty twór dla siebie samego ;) ). A te dwa pierwsze wersy, to mi wprowadzają taką dysharmoniczną orkiestrę dętą, w której każdy sobie i dalej, dzikie krzyki, rytm muzyki, riki tiki, szał liryki :P pozdrawiam, marlena

    OdpowiedzUsuń