sobota, 30 kwietnia 2011

Mistrz Zen

W odniesieniu do sentencji: "Mistrzowie zen powiadają, iż nie można zobaczyć swojego odbicia w płynącej wodzie, tylko w stojącej.".

Mistrz Zen upewniwszy się
że nie jest obserwowany
uklęka przy brzegu

zrzuca z ramion szorstki mir
i na czworaka po psiemu
moczy koniuszek języka
w upływającej tafli

Mistrz zen w odosobnieniu
unika stojącej wody
 
                                                                                                marlena
 

2 komentarze:

  1. Cieszy się me serce, radują nerki, wątroba oddaje dziękczynienie a żołądek ze ślepą kiszką oddają się ostrej libacji na cześć Marlenki! Cieszę się na ten powiew świeżość, bo twórczość Marlenki jest jakby bez daty do spożycia ani nie można powiedzieć że ten rocznik był zły, albo tamten lepszy, bo ona jest po prostu ponad czasowa i bez cenna ;-) Jest świeża, cholera, i za to ją uwielbiam. Brakuje mojej liryce tej świeżości i lekkości którą tak niewinnie i ze skromnością operuje Marlena. Mistrz zen szczególnie potrzebował jakiegoś żywego spojrzenia. Jakże bliski człowieka jest ten utwór, w porównaniu z moimi zadufanymi refleksjami "na temat...". Dzięki za ten wiersz!

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne, trochę tajemnicze i po przemyśleniu zabawne

    OdpowiedzUsuń