Witam. Wiersz poniżej blisko związany z warsztatami ponieważ powstał w związku z jednym ćwiczeniem które zaplanowała dla nas Iza. Zadanie polegało na tym, żeby w szkielet na który składało się parę przypadkowo wymyślonych słów ustawionych w różnych miejscach na kartce wpleść swój tekst, tak, żeby powstała jakaś całość. Wszystkie słowa, które Iza zasugerowała, pogrubiłem, reszta to moja i mojej wiosny inwencja.
***
Piosenka sukienka (Piosenka na rękach)
Głodny chłodny blaszany język nie wypowie jak
Wiosna z pomarańczy
Przychodzi w mój dom.
Czerwona rzodkiewka, truskawki i paź królowej.
Miłość wybaczy mi że ja
Jak głupek w to wątpiłem.
Czas już więc Orfeuszu. Zanim odejdziemy
Oczy jasne od zieleni, skóra nabiera promieni
Kawa i skowronki poziomki dziewczyny maliny i zabawa
Las soczyście śniadanie liście, za kwiatami doznanie
Koniki te małe niewinne, osoby niebieskie dziecinne
Chłodny kompot ze śliwek, aleja pełna huśtawek.
Dzióbki surówki butki robótki wódki SZAST PRAST!
Pachnący pachnący pachnący pachnący pachnący
Niosący kojący niekończący kochający brat świat
Okropne stokrotne zachwyty nad biedronką i burze gruszek
Cudowne schody które omijają przeszkody
Słabe uśmiechy tych co żyją przez chwile
Piękne uśmiechy tych co żyją tylko jedną wiosnę
Mój zdrój, rój rozkoszy, krój kaloszy
Ogród pełen codziennych ścieżek
UROCZY!!!!
OdpowiedzUsuńOlaf, Twoja wyobraźnia i Twoja DUSZA sprawiły, że wiersz ożył, ożywił, zakwitł, wybarwił, zapłodnił... krople ożywczej rosy w szarości dnia.
Pozdrawiam
Renata