Wycie ciemne
raczki, liczki tabzwiskiem brunumerki jasniene
i wyszczą
Klamnie
Schodukać
wzwyż uprawiać
skoniedal
w ejść
w yjść
Kolejne cia, szszte, puare, obojętne. Skoczenie ich nad jem ijany
Spotytwarze o oczonych pudeł
akkaka rusjla
Pby!
Wewywe lub nie jdź, jdź
jdź
Niezdewanie
obrzylizgłej
rawraca
kacje
racje
racje
gacje
i OTWÓRZ świ
Nie bój
Drzwi sągdy warte
resztą: BÓJ SIĘ
i pchnij kkoklamkę
***
Czy nie przesadziłem? Chyba przesadziłem. Taki zwyczajny gwałt o aspiracjach by skracać raczej, łączyć i przenosić. Taka trochę zabawa literkami. Co z tego powstało? Och, chyba potwór. Wybacz Iza, następnym razem będę bardziej ostrożny. W każdym razie tworzywo wciąż jest wrażliwe, czy można by ten tekst dalej przerabiać? Myślę że tak...
Krótko mówiąc fajowe, bijesz Białoszewskiego, szkoda, że On był pierwszy, ale to nic nie szkodzi w zasadzie. Taki świat zbudowałeś, który potrząsa czytelnikiem.
OdpowiedzUsuń