środa, 2 lutego 2011

Pby!

Iza zwróciła swą szczególną uwagę na "jiany". Trafne to było spostrzeżenie, bo tak jakby w jednym słowie, wyrwanym z kontekstu, można by zmieścić cały kosmos, a na pewno dużo więcej niż sam wiersz zawiera. Jedno słowo wyrwane z kontekstu, szczególnie to słowo które słownik wbudowany w moją przeglądarkę uparcie podkreśla na czerwono, jest jak portal do równoległej rzeczywistości. I niech ludzie myślą i zastanawiają się, drążą, węszą i analizują po co, a na co to "jiany". A "jiany" to tylko... powiedzmy - "nic", ale to w sumie tyle samo co gdybyśmy powiedzieli - "wszystko". Mnie już w momencie pisania tego pseudo lingwistycznego wiersza naszła też pewna refleksja nad jednym jedynym, pojedynczym słowem. Słowo mocne, silne, stanowcze, kategoryczne, potężne i całkiem bezsensowne - "Pby". Dźwięk samych spółgłosek podnieca moje filologiczne połacie mózgu aż do szaleństwa, i ja nie wiem, czemu tak jest, ale "Pby" ma moc. "Pby" jest jak tajemnicze zaklęcia starych, zapomnianych bogów. "Pby" gdzieś tam sięga samego środka. Dlatego jeszcze raz zwróciłem się do oryginalnego tekstu w poszukiwaniu inspiracji i zaczerpnąłem z niego, by stworzyć to to:



W pustą noc, gdy księżyc
snuje myśli o morderstwie
Gwiazdy są tylko plamami na suficie
Życie jest pęknięciem w ścianie
Tak jak miłość, piękno i łzy
ja czekam Pby!

O, gdybym raz brntn!
być może zapomniałbym zemsty
Tylko wiedzieć że nmrk.
Ty wiesz, Boże.
Nie chciałbym bym już nic więcej

Świateł i światów korowody
nad nimi drz
Otchłani ciemne jelita
gdz, gdz, gdz...

Słodka nędzo, gorzkie pragnienie
By twrz wznieść ponad gniew podeptany
By moc złączyć z bjtn i żyć, żyć!

Ale to tyle co plam na suficie sny
Gdy nie ma Pby...


Olaf Józefoski

3 komentarze:

  1. Pby jest jakby przeciwieństwem ijanów (bo to nie były jiany, pomyliłam się :). Ijan jest lekki, płynie z nurtem wody, Pby jest głosem niewypowiadalnej rozpaczy. Pby mówi o sobie wszystko i nic, bo tak mógłby nam coś próbować komunikować niemowa i wiedzielibyśmy wszystko i oczywiście zarazem rzeczone "nic". Nic, nicość, nihilizm - to obszary niedosięgalne?
    Podobają mi się w wierszu Olafa gwiazdy, które są plamami na suficie. Mamy dziś, w dobie Ikei, tendencję do budowania sztucznych azyli, nasze mieszkanka wycackane, dopieszczone w szczegółach, zaczynają mieć w sobie, zdaniem socjologów, coś z baniek, w których siedzimy zamknięci, samowystarczalni, w tej kojącej, relaksującej przestrzeni. Po co za tem obserwować niebo, skoro mamy gwiazdy na suficie, po co chodzić na spacer do parku, skoro kuchnię mamy urządzoną na jego wzór? Czasami cieszę się, że nie mam kasy.Olaf pisze o słodkiej nędzy, to chyba oddaje stan mój i wielu ludzi, którzy żyją na bagażach z dnia na dzień, bez zapuszczania korzeni w ciągłym kontakcie z przyrodą i z ludźmi.
    Iza Ochman

    OdpowiedzUsuń
  2. Po przedarciu się przez kolokwium i egzamin mam wreszcie trochę czasu, żeby tu zajrzeć. Widzę, że powstają tu ostatnio jakieś bardzo ciekawe rzeczy! Fascynującym doświadczeniem jest śledzenie jak ewoluuje wasz wiersz. Czy to już ostatnia forma? A może można by było tak bez końca? Inspirujące jest zwłaszcza bawienie się językiem i odkrywanie wciąż nowych sensów, ciągłe wzbogacanie i rozwijanie.
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja polecam wszystkim, szczególnie Tobie, Agato, zabawę tą plasteliną i uformowanie utworu na swój sposób, zrobienie z nim czegoś po swojemu. Wtedy będzie ciekawiej jak jeszcze jedna osoba dołączy do tej igraszki słowosensownej, którą żeśmy sobie z Olafem skombinowali.

    OdpowiedzUsuń