Kupiłam jakiś czas temu w Matrasie opakowaną w czerwony kartonik płytę, bo przeczytałam na okładce, że to jakaś poezja, byłam pewna, że śpiewana, a, że lubię śpiewaną, to postanowiłam się poczęstować. Nazwisko autorki wierszy nic mi nie mówiło: Krystyna Gucewicz "Tabletki na miłość". Po jakimś czasie postanowiłam sobie posłuchać tej płyty i okazało się, że jest to poezja mówiona i to przez aktorów: Krystynę Czubównę, Ewę Ziętek, Wojciecha Malajkata, Zbigniewa Zamachowskiego. Zaczęło się tak jakoś miłośnie, w środku czytam: "Krystyna Gucewicz - autorka subtelnych erotyków, zmysłowych liryków, podszytych szczęściem, łzą i humorem...". Nigdy nie przepadałam za poezją o miłości, a już zupełnie przejadłam się tematem kiedy przyszło mi pracować nad XI edycją konkursu literackiego "Miłość niejedno ma imię". Ta płyta, której posiadaczką stałam się tylko przez przypadek, zaskoczyła mnie kilkoma tekstami. Spośród wielu chciałam się podzielić trzema: "Kocham Cię szeptem, możesz nie zauważyć" mówi zmysłowo, czule i jakby ciszej męski głos, a w innym miejscu kobiecy głos dzieli się takim oto spostrzeżeniem: "włączasz telefon, wyłączasz siebie". Takie to prawdziwe, tak często my wchodząc w kontakt ze światem, wikłamy się w szereg relacji, zatracając przy tym siebie.I na koniec jeszcze jednen cytat: "Otwórz ramiona. Nie przegap mnie. Idę skrajem twojego życia". Do tej płyty będę jeszcze wracać.
Iza
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz