sobota, 27 listopada 2010

Pała z wykrzyknikiem!!!!!!!!!!!!!!!


Dostaliśmy na ostatnich Warsztatch Twórczych zadanie domowe. Ja też dostałam, choć sama byłam tą zadającą. Fajnie tak być w podwójnej roli. Kiedy tylko próbuję wymigać się od jakiegoś zadania, tłumacząc się, że ja tutaj prowadzę i muszę nad wszystkim czuwać, Olaf od razu doprowadza mnie do porządku i sam mi takie zadanie karcącym wzrokiem wyznacza. A więc teraz, pomna Jego karcącego spojrzenia, przystępuję grzecznie do wykonania zadania (jako pierwsza, Olaf - powinieneś być ze mnie dumny i pochwalić), które polegało na tym, że mieliśmy napisać parę zdań wokół następującego cytatu "Mistrzowie zen powiadają, iż nie można zobaczyć swojego odbicia w płynącej wodzie, tylko w stojącej." Cytat pochodzi z książki, którą ostatnio czytałam "Jedz, Módl Się, Kochaj". Jest to zapis duchowych poszukiwań rozwiedzionej kobiety, która podróżuje kolejno do Włoch, Indii, Indonezji, by odnaleźć siebie. Spotyka oczywiście w czasie tej podróży wiele zwariowanych, natchnionych osób i to ludzie, a nie ona sama stanowią poniekąd oś tej powieści. Próba docierania do swojego wnętrza odbywa się za pośrednictwem przeróżnych osób, lub w ich kontekście. Główna bohaterka prawie nie ma takich odkryć duchowych, które nie byłyby sprowokowane prze innych ludzi i pochodziły tylko z jej środka. Pewnego dnia dochodzi do wniosku, że jest w niej za dużo hałasu, gadulstwa, że ciągle robi wokół siebie show. Postanawia od tamtej chwili być milczącym, kontemplującym dziewczęciem. Wyobraża sobie nawet, jak inni będą teraz na nią patrzyli: jak na uduchowionego anioła, kobietę pogrążoną w tajemnicy... Wszystko to dzieje się podczas jej pobytu w indyjskim ośrodku medytacyjnym, gdzie od miesięcy ma przydzielone zadanie: szorowanie podłóg w świątyni (jest dziennikarką i pisarką, jednak ta prosta powtarzalna czynność daje jej poczucie spełnienia i stabilizacji, a także łączności z Absolutem) i ciągle podczas wykonywania swojej pracy rozmawia z dziewczętami (do tego zadania przydzielane są przeważnie nastolatki, nasza bohaterka jest dobrze po 30). Teraz postanawia wykorzystać specyfikę pełnionej funkcji i w zupełnym spokoju i ciszy przystąpić do szorowania. Olaf wykreował taką postać Dozorcy Misiewicza, który poprzez wykonywane w samotności i skupieniu zamiatanie sieni prawie odlatywał (na miotle?) w inne rejony duchowe. Jednym słowem kontemplacja, medytacja. Tymczasem naszej bohaterce nie było dane zakosztować tego daru niebios, bo tego samego dnia kiedy przystępuje do wcielenia w życie nowej siebie – cichej i skupionej, zostaje jej przydzielone nowe zadanie – ma być hostessą w organizowanych niebawem przez ośrodek praktykach medytacyjnych (coś takiego jak dni skupienia) dla ludzi przybywających tu z całego świata. Ludzie ci pragną nauczyć się medytacji, a pierwszym krokiem jest to, że przez cały swój pobyt (krótki, ale zaraz po nich przybywają kolejne grupy) muszą być pogrążeni w milczeniu. Jedyną osobą do której mogą się odzywać jest właśnie nowo mianowana hostessa. To ona, musi o nich zadbać, kiedy czegoś potrzebują, albo wytłumaczyć, to czego nie rozumieją. Ta historia mówi do mnie, że najbardziej warto być po prostu sobą. Oczywiście przebudowy i zmiany których w sobie dokonujemy są dużo warte, ale nie ma sensu przeskakiwać na drugi biegun swojej osobowości. Coś, co robimy musi być jakoś bliskie nam, tak jakby w zasięgu ręki, choć może nie dokładnie pod samym nosem, bo wtedy to też nie dobry znak. Psycholog Zbigniew Ryżak pisze na swoim blogu takie zdanie: „poszukaj sobie zajęcia do którego ledwo się nadajesz”. Ale uwaga! To „ledwo” nie oznacza się wcale nie nadajesz. A zresztą, co mi tam, przekleję cały ten jego tekst, może i Wam coś wniesie (bo mnie wniósł):
„Psychika doskonali się od używania
Jeszcze bardziej niż ochraniacze, nasza psychika przypomina drewnianą harmonijkę ustną. Najlepsza harmonijka, to taka, która jest rozegrana. W miarę grania drewno nabiera odpowiedniej wilgotności i pęcznieje. Harmonika osiąga wtedy właściwą barwę. Dbałość o instrument polega na regularnym graniu na nim. Instrument nieużywany jest w kiepskim stanie.
Tak samo jest z psychiką. Rozwija się, gdy traktujemy ją, jako narzędzie a nie cel.
Psujesz ją, gdy:
- zamiast zbierać rysy, wycofujesz się;
- gdy nie angażujesz się w trudne przedsięwzięcia, bo boisz się urazów,
- gdy przestajesz robić coś ważnego, bo jest to dla ciebie zbyt bolesne czy wyczerpujące,
- gdy czekasz aż będziesz gotowy.
Nigdy nie będziesz całkiem gotowy. Nigdy nie będziesz całkowicie nadawać się do tego, co chcesz zrobić. A nawet więcej. Jeżeli zabierasz się za jakieś przedsięwzięcie, do którego doskonale się nadajesz i jesteś doskonale przygotowany, to znak, że nie zabierasz się za to, za co powinieneś. Poszukaj sobie raczej czegoś, do czego ledwo się nadajesz.”

Napisałam w ogóle nie na temat, może następnym razem się uda. Oj, ściga mnie srogi wzrok Olafa. Chaotyczna uczennica, tak się rozpisała, a tematu nawet nie dotknęła. Pała z wykrzyknikiem. Tak mi przykro, panie profesorze.

Iza

1 komentarz:

  1. Oj, już chciałem Cię zganić pod koniec, że wymigałaś się od zadania, no ale wobec Twojej deklaracji i pokory byłbym zbyt przewidywalny i nudny gdybym jeszcze chciał coś dodawać :P Podoba mi się ten cytat z bloga tego psychologa, bo ostatnio biorę się za wiele rzeczy z którymi ledwo daję sobie radę, więc dodaje mi to otuchy. Dotykasz trudnego tematu poznawania samego siebie i tego kim jesteśmy, strasznie ciężko powiedzieć w tej kwestii coś kategorycznego i rozstrzygającego, ale myślę że ty dobrze wybrnęłaś :-) nie mam pojęcia za to, co ja napisze...

    OdpowiedzUsuń